#130 Oban Little Bay

Moja ocena 68/100

Oban nie należy do największych destylarni. Nie zmienia to jednak faktu, że można poprzestać tylko na opisaniu podstawki z tej stajni. Wersję 14-letnią wszyscy raczej znają i jej opis szybko zagościł na moim blogu. Produkcja nie sprowadza się jednak tylko do tej butelki. Diageo fanom Obana oferuje znacznie więcej.

Jedną z najnowszych pozycji jest Oban Little Bay. Swój debiut miał w 2014 roku i początkowo trafił do sprzedaży w pojemności litrowej na travel-retail. Z czasem w zależności od dystrybucji pojawił się również w wersji 0,7 i 0,75. Jego maturacja odbywa się w beczkach po sherry i po burbonie. Na koniec zostaje przelany do małych 200-litrowych beczek quarter cask. Destylaty mieszają się w nich, a intensywniejszy kontakt z drewnem nadaje ostateczny smakowy szlif. Nie wiadomo jak długo była leżakowana ta whisky. Próżno szukać deklaracji wieku. Butelkowany jest z mocą 43%. Sam termin Little Bay pochodzi od sąsiadującej zatoki o tej samej nazwie.

Pierwsze wrażenie bardzo słabe. W zapachu ciut odrzucająca. Czuć jakby sztuczny karmel. Toffi. Przebija się alkohol, musi być bardzo młoda. Woskowy, wytrawny smak. Maślany. Aromaty z zakładu kuśnierskiego. Dalej. Migdały, skórka pomarańczy i goździki. Sporo gorzkich orzechów. Dębowa beczka. Ścięta trawa. Finisz jeszcze bardziej gorzki. Pozostawia sporo tanin. Czarna czekolada. Tłusty, mdły. Średnio długi.

Domyślam się, że małą beczką próbowano przykryć tutaj młody wiek tej whisky. Niestety według mnie zupełnie się to nie udało. Little Bay ma w sobie coś z siarkowości tak charakterystycznej dla słabszych produktów Diageo, za którą tak nie przepadam. O ile Obana 14yo bardzo chwaliłem, tak tutaj zdecydowanie odradzam utopienia ~300 złotych.

Ocena wg serwisu whiskybase: 79,6/100 wśród 66 oceniających użytkowników

Moja ocena: 68/100

Komentarze