#37 Caol Ila 12yo

Moja ocena 84/100

Caol Ila to już ostatni przedstawiciel z wyspy Islay, o którym jeszcze nie wspomniałem. Oczywiście jest jeszcze Port Ellen, ale do zamkniętych destylarni przejdę znacznie później. Również tutaj zacznę od przedstawienia najbardziej podstawowego z wypustów, a jest nim Caol Ila 12yo.

Sama destylarnia mieści się w północno-wschodniej części Islay. Tuż obok wyspy Jura. Sąsiaduje z portem Askaig. Jednym z dwóch miejsc łączących Islay z cywilizacją. Destylarnia została przebudowana na początku lat 70. Nadano jej bardziej komercyjny charakter. Zdecydowanie zwiększyły się możliwości produkcyjne destylarni. W większości nie są one jednak wykorzystywane do produkcji whisky single malt. Caol Ila należąca do spółki Diageo znakomitą większość alkoholu oddaje do whisky mieszanych-Johnnie Walker.

Omawiany przeze mnie produkt swoją premierą miał w 2002 roku. Cały swój okres dojrzewania whisky spędza w beczkach po burbonie i jest to ich pierwsze napełnienie. Została zabutelkowana z mocą 43%, jak na Islay przystało to raczej niewiele, a przynajmniej chciałoby się więcej.

W węchu pojawia się sporo dymu. Dalej las, wrzos i jałowiec. Jest bardzo świeża, przypomina morską bryzę. Delikatnie czuć również torf. W smaku początkowo zaskakująco słodka. Pomimo cierpkości, dość lekka. Pojawiają się owoce leśne. Dym początkowo gdzieś schowany, uwalnia się bliżej końca. Na języku czuć promieniujący alkohol. Pozostawia po sobie sporo taniny. Finisz dymny, ale krótki. Brakuje jej jeszcze równowagi i ułożenia.

Porównując jej torfowość do innych wersji podstawowych z Islay, postawiłbym ją z tyłu stawki. Do dominującego w dym Ardbega 10yo i Laphroiga 10yo dużo jej jeszcze brakuje. Znajduje się również za zrównoważonym Lagavulinem 16 yo. Najbliżej tutaj do Bowmora 10yo. Może nie tak silne, ale pojawiają się tutaj również typowe morskie aromaty. Intensywnością wyprzedza natomiast Bunnahabhain 12yo. Oczywiście obecność torfu i dymu nie wyznacza klasy whisky. Nadana przeze mnie kolejność to raczej punkty odniesienia, którymi można się kierować, szukając torfiaka dla siebie. W zestawieniu celowo pominąłem Kilchoman i Bruchladdich, które mocno skaczą z ppm (cząstkami fenoli na milion).

Sama whisky z pewnością jest bardzo ciekawa. Śmiało mogę ją polecić, szczególnie tym, którzy chcą zacząć swoją przygodę z Islay. Nie należy do tych najintensywniejszych, także dla nowicjusza nie powinno być to ostre wejście w świat dymnych whisky. Z kolei, jeśli ktoś przekreślił całą wyspę po spróbowaniu jakiegoś mocniejszego wypustu, może tę butelkę potraktować jako danie drugiej szansy. Jeśli i ta nie posmakuje, radziłbym zostawić całą wyspę w spokoju. Koszt butelki to około 170 złotych za pojemność 0,7. Całkowicie do przyjęcia.

Ocena wg serwisu whiskybase: 83,7/100 wśród 1243 oceniających użytkowników

Ocena wg Jim Murray’a: 89/100 

Moja ocena: 84/100

Komentarze